Wspólnota słowa i działania. Trwały ślad zaangażowanego duszpasterza

Refleksje  wokół książki “Bo przy mnie stał. Rozmyślania i modlitwy ks. Tadeusza Raszyka”, Poznań 2020 

Zauważyłam, że w moich rozmowach z przyjaciółmi wielokrotnie powraca wątek pragnienia obecności autorytetu. Z racji wieku jesteśmy ostrożni w określaniu, kto może nim być. Nie ulegamy mocy kryterium pełnionej funkcji, ale rzeczywistego zaangażowania w relacje z nami. Pamiętamy o naszych autorytetach w młodości, o ich cierpliwości wobec nas i powściągliwości w ujawnianiu potknięć i błędów. Na różnych etapach naszego życia byli to nauczyciele, którzy zobaczyli jakąś iskrę talentu, trenerzy zaangażowani nie tylko w budowanie kondycji i oczywiście przewodnicy duchowi. Dobrego duszpasterza cechuje cierpliwość mądrego nauczyciela i wymagającego trenera, który pracuje nie tylko na wymierny sukces, ale konsekwentnie uruchamia talenty podopiecznych, wytyczając realne cele. Myślę, że świadomość obecności autorytetu miały wspólnoty, które tworzył duchowny Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Tadeusz Raszyk, bohater wyjątkowej antologii, Bo przy mnie stał. Rozmyślania i modlitwy ks. Tadeusza Raszyka, (Wydawca Parafia Ewangelicko-Augsburska w Poznaniu, 2020), skomponowanej przez żonę Halinę Raszyk z licznych tekstów kazań i notatek, wspomnień.

Nie jest to tylko piękne świadectwo pragnienia utrwalenia śladu wspólnej drogi małżeńskiej i rodzinnej, ale rekonstrukcja solidnej drogi duchowej duchownego. A było to intensywna wędrówka: z młodym wikariuszem w Katowicach, administratorem parafii w Świdnicy na Dolnym Śląsku oraz wieloletniego proboszcza parafii poznańskiej, który odpowiedzialnie podejmował funkcje kościelne: konseniora, a potem seniora (biskupa) Diecezji Pomorsko-Wielkopolskiej, długoletniego członka synodu Kościoła. Przypomniana na kartach wspomnień działalność księdza Tadeusza Raszyka  była imponująca, swoim zaangażowaniem mógłby obdarować innych duchownych. W trakcie lektury nie mamy jednak wrażenia, że  jego autorytet wynikał jedynie z pełnienia zaszczytnych funkcji, wieloletniej pracy na rzecz parafii w Poznaniu, realizacji projektów na rzecz wspólnot, w których wcześniej działał, czy istotnej aktywności ekumenicznej. Trwały ślad działalności duchowej zapisał się choćby w konkretnych relacjach – jak wspominają na kartach książki duchowni, z którymi współpracował. Diakon Izabela Sikora  przypominała o realnym wsparciu przez księdza kobiet w posłudze duszpasterskiej.  Część wspomnieniowa znajduje się  w pierwszej części książki. Mam wrażenie, że to nie tylko sentymentalna praca pamięci „wdzięcznych uczniów”, ale zapis doświadczeń ludzi, którzy na swojej drodze spotkali Mistrza: dobrego i wymagającego. Przykłady intensywnych dyskusji teologicznych w samochodzie, w drodze do kolejnych wyzwań duszpasterskich, czy troska o jakość przygotowanych kazań to potwierdzenie solidności i troski przewodnika duchowego.

Dla czytelników, którzy nie spotkali i nie usłyszeli księdza Raszyka jest  niezwykła część: Rozmyślania. W niej spotykamy się z wyjątkowymi tekstami, których nie można przeczytać jednym tchem, do których warto powracać i traktować jak indywidualną rozmowę z Mistrzem. Nie ulegnę pokusie wskazania tych fragmentów, które ujęły mnie wnikliwością teologiczną i były świadectwem relacji z Chrystusem, bo to największa radość wybrać się indywidualnie na spotkanie z prawdziwym przewodnikiem duchowym.

Agnieszka Kulig