Czwarty Tydzień Czasu Pasyjnego

A byli niektórzy Grecy wśród tych, którzy pielgrzymowali do Jerozolimy, aby się modlić w święto. Ci tedy podeszli do Filipa, który był z Betsaidy w Galilei, z prośbą, mówiąc: Panie, chcemy Jezusa widzieć. Poszedł Filip i powiedział Andrzejowi, Andrzej zaś i Filip powiedzieli Jezusowi. A Jezus odpowiedział im, mówiąc: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje.
J 12, 20-24

Umiejętność patrzenia to wielki dar. Dzięki wzrokowi nie tylko nasze życie jest o wiele prostsze, ale też i lepsze. Możemy dzięki niemu dostrzec całe piękno tego świata. Cieszyć się tym, co Bóg stworzył i dał człowiekowi. Dzięki wzrokowi wszystkie nasze czynności i zadania możemy wykonywać o wiele lepiej i szybciej. Możemy też dostrzec niebezpieczeństwa i zagrożenia, które na nas czekają.

Czasami jednak pomimo tego, że patrzymy, nie dostrzegamy tego, co dzieje się wokół nas. Widzimy ludzi, wydarzenia czy zjawiska, ale nie potrafimy ich prawidłowo zinterpretować czy wyciągnąć odpowiednich wniosków. Patrzeć nie oznacza zawsze dostrzegać. Dlatego tak ważne jest, byśmy patrząc na świat, mieli też otwarte umysły i nie przeoczyli tego, co w naszym życiu jest istotne. Co może przynieść nam korzyść bądź też uchronić przed nieszczęściem.

Tacy właśnie mieli być nieznani nam bliżej Grecy, którzy przychodzą do Jezusa. Szli do Jerozolimy, by uczestniczyć w święcie i się modlić. Jak czyniło wtedy wielu Żydów z różnych stron świata. Oni jednak charakteryzowali się tym, że potrafili właśnie dostrzec więcej niż inni. Widzieli bowiem Jezusa. Owszem, wszyscy go widzieli, bo był w tym czasie już dość popularny. Jego cuda i kontrowersyjne wypowiedzi były sławne. Dużo o Jezusie się mówiło. Wielu, tak jak ci Grecy, widzieli w nim nauczyciela czy filozofa. Nie wielu zaś decydowało się na taki krok jak ci mężczyźni. Oni nie tylko chcieli na niego patrzeć. Dlatego przyszli do Filipa mówiąc: „Panie. Chcemy Jezusa widzieć!” Tak więc chcemy go dostrzec i zobaczyć takim, jaki jest naprawdę. Możemy więc zakładać, że chcieli go poznać. Na pewno mieli o nim swoje wyobrażenie, przemyślenia. Być może były one całkowicie błędne. Byli jednak na tyle otwarci, żeby przyjść i zweryfikować swoje osądy. Chcieli Go poznać bliżej.

I tu już możemy zapytać samych siebie jak jest z nami. Czy my też przyjmujemy nasze wyobrażenia, sądy i wyuczone obrazy na Jego temat? Czy może też jesteśmy gotowi do tego, by spojrzeć na niego jeszcze raz i dostrzec kim jest i co zrobił dla każdego z nas?

Nie wiemy jak przebiegała ich rozmowa. Wiemy jednak, że Jezus odpowiada obrazem ziarna, które by wydać owoc musi wpierw wpaść do ziemi i umrzeć. W tych słowach Jezus daje nam wszystkim znać, że nie chodzi o dostrzeganie zewnętrzności, ale wnętrze. O to, by Grecy i my dziś zrozumieli czym jest posłannictwo Chrystusa. Jaka misja i zadanie jest mu powierzone przez Boga. Innymi słowy Jezus mówi o swojej śmierci. Mówi, że ta śmierć jest konieczna, by wydany został owoc, jakim jest odpuszczenie grzechów, zbawienie i życie wieczne. Niedługo wszyscy mieli stać się świadkami jego śmierci. Na nią i na zrozumienie jej sensu przygotowuje ich Zbawiciel.

Marcin Luter pisał: „Ponieważ ludzie nadużyli poznania Boga przez Jego dzieła, Bóg zechciał, by odtąd poznawano Go przez cierpienie, i zechciał odrzucić ową mądrość w sprawach niewidzialnych; (zechciał też), by w ten sposób ci, którzy nie czcili Boga objawionego w dziełach, czcili Go ukrytego w cierpieniu (…), by w ten sposób nikomu już nie wystarczyło i nie przynosiło pożytku poznanie Boga w chwale i majestacie bez poznawania Go w uniżeniu i hańbie krzyża”.

Jezus chce też ich i nas przygotować do tego, że i nasza droga naśladowania wiedzie przez śmierć do życia. Bo jak mówi gdzie On jest, tam będzie i jego sługa.

więc w tę dzisiejszą niedzielę zastanowić się jak widzimy Jezusa. Kogo w Nim dostrzegamy? I jak odczytujemy Jego dzieło? Może właśnie ten czas pasyjny jest odpowiednim momentem by zrzucić zasłonę i spojrzeć na siebie, swoje życie i Jezusa od nowa. I dostrzec w jego krzyżu akt największej miłości, łaski i dobra? Dostrzec swoją szansę i nadzieję, że i nasze życie, choć zakończone śmiercią, ostatecznie wyda owoc życia wiecznego.


ks. ppor. Wojciech Płoszek