Duńskie klimaty, moralne rozterki i pytania podstawowe – czyli „W czepku urodzony” (Lykke-Per), reż. Bille August (2018)

Poszukując repertuaru filmowego oferowanego także na platformach streamingowych warto wykazać się cierpliwością i intuicją. Przyznam, że tytuł filmu nie był dla mnie zbyt zachęcający. Pomyślałam – kolejna historia o błyskotliwej karierze młodego geniusza. Jednak nie mogłam zlekceważyć reżysera filmu, czyli Bille Augusta, duńskiego artysty, zdobywcy Złotej Palmy w Cannes w 1988 roku za film „Pelle zwycięzca” oraz tej samej nagrody w 1992 roku za „Dobre chęci”, filmu szczególnego bowiem to powierzona przez Ingmara Bergmana historia jego rodziców, początku ich małżeństwa i przede wszystkim trudnej relacji surowego pastora i jego żony.

W filmie „W czepku urodzony” także August początek swojej opowieści umieszcza w klimacie surowej duńskiej prowincji. Przenosimy się do XIX wiecznej Jutlandii. Główny bohater, Peter, nazywany przez najbliższych Per stanowi źródło ojcowskiego niepokoju. Utalentowany syn chce porzucić wiejską parafię i wspólnotę, której przewodzi jego ojciec, luterański duchowny. Młodzieniec od dziecka konstruuje wiatraki, które miałaby stać się alternatywną formą pozyskiwania energii, pracuje także nad systemem regulacji rzek. Młody Sidenius zrywa relacje z surowym ojcem, który nie docenia jego talentu i miłości do nauki.

Reżyser, choć wyraźnie zarysowuje archetypowy konflikt wymagającego ojca i syna to nie skupia się jedynie na nim. Podróż studenta do Kopenhagi to już opowieść o pokonywaniu barier społecznych i tytanicznej pracy zapaleńca. Peter, dzięki przyjaźni z Ivanem Salomonem, członkiem bogatej mieszczańskiej rodziny żydowskiej, nie tylko bywa w wykwintnym towarzystwie, ale ma szansę kontaktu z rodziną, która doceni jego talent i chce zainwestować w jego projekty. Dla rodu Salomon to właśnie pastorski syn jest w czepku urodzony, ma otwarty umysł i niebanalne pomysłu. Jednak smutne wydarzenia w rodzinie Petera i podróż do Jutlandii redefiniują wizję sukcesu zawodowego i osobistego. Reżyser przenosi nas nagle z bogatej Kopenhagi do świata malowniczej Jutlandii, w której bohater porzuca dumę i pewność siebie i wchodzi na bolesną drogę samopoznania.

W dziele Augusta fascynujące jest przenikanie różnych światów: surowego pastorskiego domu i otwartej rodziny żydowskiej. Reżyser ukazuje kontrast sfer społecznych i duchowych. Historię emancypacji uwiarygodnia dbałość o szczegóły epoki: architektury, krajobrazu, kostiumu. Opowieść o młodym geniuszu wypełnia mistrzowska gra aktorów. Ważny jest każdy gest, spojrzenie. Bille August zrealizował dzieło, które łączy w sobie opowieść o fascynującej epoce wizjonerów z intymnym obrazem poszukiwań duchowych.

Film Augusta powstał w ścisłej relacji do tekstu źródłowego – słynnego opowiadania duńskiego noblisty. Henrik Pontoppidan (1857-1943) otrzymał to wyróżnienie za szczególnie realistyczny wizerunek Danii, jaki tworzył na kartach swoich dzieł. W 2004 roku opowiadanie o Peterze, “W czepku urodzonym” włączono do ścisłego kanonu kultury literackiej Danii. Pierwsze, i jak do tej pory jedyne, wydanie przekładu dzieła na język polski ukazało się w poznańskim Wydawnictwie Polskim. Pracę Pontoppidena spolszczył jeden z najbardziej znanych tłumaczy literatury niemieckojęzycznej i skandynawskiej okresu międzywojennego – Franciszek Mirandola (1871-1930). Edycja poznańska jest dziś trudno dostępna – i dlatego warto w spokoju zasiąść przed ekranem (film dostępny na platformie Netflix) oddać się oglądaniu niezwykłego obrazu – takiego sprzed czasów duńskiego “hygge” – dobrostanu budowanego na uciszeniu konfliktów i świadomym odcięciu od wymagającej i trudnej codzienności w zaciszu domowym, pod kocem, przy herbatce i zapalonych świecach….

Agnieszka Kulig