Niedziela Palmowa

Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, Patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i usiadł na prawicy tronu Bożego. Przeto pomyślcie o tym, który od grzeszników zniósł tak wielkie sprzeciwy wobec siebie, abyście nie upadli na duchu, utrudzeni. Hebr 12, 1-3

Historia zna wiele przykładów ludzi, którzy odmienili świat dzięki swojej wytrwałości w dążeniu do celu. Steavea Jobsa wyrzucono z firmy Apple, którą sam założył. Jednak gdy ta znalazła się na krawędzi, wrócił i uczynił z niej najbardziej wpływową i innowacyjną markę produkującą sprzęt komputerowy. Winston Churchill został premierem dopiero w wieku 64 lat. Pisarza Stephana Kinga wpierw nikt nie chciał czytać. Jego powieści wydawcy wyrzucali do śmieci. Dziś jest jednym z najpopularniejszych autorów o zarobkach bliskich 2 mld dolarów. Waltowi Disneyowi powiedziano, że nie ma wyobraźni i dobrych pomysłów. Potem stworzył Myszkę Miki. Albert Einstein nauczył się mówić w wieku 4 lat. Podejrzewano, że jest opóźniony w rozwoju. A Beatlesom powiedziano, że kiepsko brzmią i są niemodni. Z drugiej strony było i jest na świecie wielu ludzi, którzy mają ogromny talent, ale przez brak wytrwałości i chęci do pracy szybko go marnują. Bo sam talent jest ważny, ale nie najważniejszy.

Ciężką pracą można dojść o wiele dalej i osiągać rzeczy, które wydają się niemożliwe. Choć cel wydaje się odległy, to jeśli będziemy stawiać małe kroki, ale wciąż do przodu, prędzej czy później dojdziemy dalej niż komukolwiek mogło się to wydawać.

W dzisiejszym tekście dowiadujemy się za to jak ważna jest wytrwałość na drodze wiary. Bo życie to przecież też jest droga. Podróż, która usłana jest dobrymi i złymi momentami, pułapkami i trudami. Szczególnie trudna jest droga wiary, naśladowania Jezusa, na której czyha wiele niebezpieczeństw. To co pomaga nam te trudności pokonać to wiara. Dla autora listu nie jest ona jednak złudną nadzieją. Jest to pewność, że Bogu można zaufać. Jest przekonaniem, że wszystko to co mówi i obiecuje jest prawdą i się wypełni. To co obiecuje nam Bóg jest rzeczywistością.

Niejako na potwierdzenie swych słów wymienia długą listę starotestamentowych postaci, które właśnie dzięki wierze pokonali trudności i stali się symbolem wierności i wytrwałości. My dziś słyszeliśmy jedynie fragment o Abrahamie i Sarze, ale warto przeczytać cały ten dłuższy tekst z rozdziału 11. Nie ma jednak lepszego bohatera jak Abraham. To on idzie w nieznane wierząc na słowo Bogu, otrzymuje potomstwo mimo 99 lat na karku. W końcu ryzykuje życie syna idąc za boskim poleceniem. Dlatego jest zwany ojcem narodu izraelskiego.

Ta historia tu jednak się nie kończy. Autor mówi, że i my jesteśmy otoczeni obłokiem świadków. Bo przecież każde pokolenie niesie ze sobą kolejnych, którzy są dla nas świadectwem wiary i wytrwałości. Oni świadczą, że życie z wiarą jest możliwe pomimo doświadczeń i trudu.

Idąc więc za słowami autora, zapytajmy siebie czy rzeczywiście „biegniemy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami?” Czy jesteśmy wytrwali w wierze? Oczywiście my sami nie jesteśmy w stanie samodzielnie tego biegu dokończyć. Dlatego mamy iść za tym, który jest „sprawcą i dokończycielem wiary.”

Obchodzimy dziś Niedzielę Palmową. Wspomnienie wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Radosne wydarzenie, które jest preludium cierpienia i śmierci. Jezus sam pokazał co to wytrwałość i doskonała wiara. Pomimo tego, że wiedział jaki czeka go los był na niego przygotowany. Nie po to by panować czy królować. Ale po to by służyć, kochać i dawać nadzieję. Wielu było wytrwałych świadków, ale tylko Jezus jest idealnym wzorem. On nas nauczył co to znaczy iść przez życie z wiarą wbrew trudnościom ale z miłością i dobrocią.

Dlatego więc gdy i my przezywamy dziś trudne chwile, gdy nasza wiara się chwieje. Spójrzmy na Niego. Który nie każe nam iść żadną drogą, której pierw sam za nas nie przeszedł. Tego, który uczy nas wiary i obdarza siłą.

Jezus w niedzielę Palmową rozpoczął swoją drogę do Królestwa Bożego. My idąc za jego śladem sami zmierzamy za nim, mając pewność usprawiedliwienia i miejsca w domu Ojca. Przez doświadczenie do zbawienia. Cel wydaje się być daleki i nieosiągalny. Dlatego biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami! Amen

ks. ppor. Wojciech Płoszek