Wielkanoc

“A pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, przyszła Maria Magdalena do grobu i ujrzała kamień odwalony od grobu.” J 20,1

Demony lęku i troski odchodzą. Świta. W Jeruzalem, pod wieżą luterańskiego kościoła, w atrium, które zdobią średniowieczne krużganki, zwisa gąszcze pelargonii, pnącza glicynii, tu i ówdzie wystają z donic mięsiste aloesy, rośnie wysoka palma o nieznanej mi nazwie – szukam ciszy, ukojenia, odpowiedzi na pytania, na które nie ma odpowiedzi. Przelatuje motyl, paź królowej. Ktoś przechodzi z komórką przy uchu. Śpiewa ptak. Rozdzwoniły się wielkanocne dzwony. Trwa życie. Językiem biblijnym zapisuję obraz, który wciąż mam przed oczyma:

I widziałam grób kamienny, otwarty, niebieskie niebo ponad nim i ścianę gęstych gałęzi o seledynowym kolorze. Między liśćmi drgały promienie słońca. W czeluści grobu, w porzuconej białej chuście szamotał się gołąb. I wydostał się spod całunu i pofrunął w Niebo…

Jedyne, co wyraźnie w takiej chwili pragnę powiedzieć, to powtórzyć za L.Freemanem: Wiara, która tkwi w słuchaniu, jest jednocześnie zdolnością widzenia niewidzialnego i uwierzenia w niewiarygodne.


Aleksandra Błahut-Kowalczyk