Zofia Stryjeńska w szamotulskim muzeum

Od 8 marca do 31 maja bieżącego roku w szamotulskim Zamku Górków można zobaczyć wystawę “Zofia Stryjeńska. Zostałam zapomniana“. Kim była Zofia Stryjeńska (1891-1976) i czego dotyczy jej twórczość?

Do Sali Wystaw Czasowych wypełnionych obrazami i rysunkami, kuratorka Małgorzata Rynarzewska wprowadziła odbiorcę przez słowo. Na stoliku znajdującym się przy wejściu leżą wydrukowane cytaty, które choć nie wiadomo skąd pochodzą (nie ma podanych źródeł) przedstawiają Zofię Stryjeńską z jednej strony jako malarkę nieusatysfakcjonowaną, a nawet zniechęconą do własnej twórczości, z drugiej – jako świadomą i oczekującą żywego odbioru, uznania, emocji.

Słowa: “Nie zamierzam błąkać się w nudzie i szarzyźnie nawet po mej dematerializacji. Niech w pisaniu o mnie będzie tempo, barwa, energia. Niech mi na nowo w żyłach zacznie pulsować.” widzimy obok zdań: “Malarstwo nie daje mi żadnej satysfakcji i nie daje mi możliwości wyżycia się jaką by dawał śpiew, taniec, scena. Mnie już niedobrze się robi na widok farb, które kradną mi chwilę, a nie dają w zamian nic prócz trochę pieniędzy i kilka świstków z recenzjami.”

Po zapoznaniu się z cytatami i fikcyjnym wywiadem inspirowanym książką Angeliki Kuźniak “Stryjeńska. Diabli nadali” można przejść do części wizualnej. Prace pokazane w Szamotułach przedstawiają słowiańskich bogów, popularne tańce ludowe i życie górali. Są więc jasnym nawiązaniem do polskiej tradycyjności i folkloru. A w tych zbiorach jak w słowie – królują kontrasty i dosadność.

Wystawę warto zobaczyć z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze, Zofia Stryjeńska była jedną z tych malarek, które w sztuce pokazywały wartość odradzającej się Polski. Po drugie, była jedną z tych kobiet, które pomimo panującej wówczas dyskryminacji, nie bały się działać i wychodzić poza schematy myślenia.

Muzeum jest czynne od wtorku do niedzieli.


IK