Pierwszy Tydzień Czasu Pasyjnego

Po tych słowach Jezus, wstrząśnięty do głębi, oświadczył, mówiąc: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: jeden z was mnie wyda. Wtedy uczniowie spojrzeli po sobie w niepewności, o kim mówi. A jeden z jego uczniów, którego Jezus miłował, siedział przy stole przytulony do Jezusa. Skinął więc na niego Szymon Piotr i rzekł do niego: Zapytaj, kto to jest. O kim mówi! A on wsparłszy się o pierś Jezusa, zapytał go: Panie! Kto to jest? A Jezus mu odpowiedział: To jest ten, któremu Ja podam umoczony kawałek chleba. Wziął więc kawałek, umoczył go i dał Judaszowi Iskariocie, synowi Szymona. A zaraz potem wszedł w niego szatan. Rzekł więc do niego Jezus: Czyń zaraz, co masz czynić. Ale tego żadem ze współsiedzących nie zrozumiał, po co mu to rzekł. A ponieważ Judasz był skarbnikiem, mniemali niektórzy, iż Jezus mu rzekł: Nakup, czego nam trzeba na święto, lub żeby coś dał dla ubogich. On więc, wziąwszy kawałek chleba, natychmiast wyszedł, a była noc. A gdy wyszedł, rzekł Jezus: Teraz został uwielbiony Syn Człowieczy i Bóg został uwielbiony w nim. J 13,21-31

Dlaczego Judasz zdradził Jezusa? Tutaj teorii już jest więcej. Jedna z nich mówi o tym, że Judasz był pazerny, chciwy na pieniądze. Jedynie one go interesowały. Inne mówią o opętaniu przez szatana, o powodach osobistych, o zawiedzionych nadziejach pokładanych w Jezusie; że uczynił to na polecenie Jezusa i w końcu, żeby Jezus mógł ujawnić swą moc w pełni.   Nie ulega wątpliwości, że Judasz został przez Jezusa wybrany i wyróżniony. Był skarbnikiem, a to oznaczało, że cieszył się zaufaniem. Jezus nie powołał na skarbnika byłego celnika. Wydawałoby się to naturalnym wyborem. Celnik miał do czynienia z pieniędzmi, znał ich wartość i umiał je liczyć. Jednak to Judasz był tym, który otrzymał to odpowiedzialne zadanie. A jednak zdradził. Kiepsko się odwdzięczył. 

Czy możemy jednak niewzruszenie stać i wytykać Judasza palcem? Obawiam się, że wielu z nas nie miałaby z tym problemu. Wręcz przeciwnie ani palec, ani powieka by nam nie drgnęła wydając wyrok. Zdrajca – to słowo przeszło by nam przez usta bardzo lekko, bez zająknięcia. Sam zresztą kilka razy już dzisiaj użyłem słowa: zdrada.  Zanim jednak ocenimy Judasza, wydamy jednoznaczny wyrok bez możliwości powrotu, zastanówmy się ile w nas jest z Judasza? Jakie nami kierują pobudki? Ferowanie wyroków przychodzi łatwo. Nie wymaga też zagłębienia się w sprawę. 

Zwróćmy uwagę na to co robi Jezus. On nie rezygnuje z Judasza. Zdaje sobie sprawę, że zostanie przez niego zdradzony, a jednak dalej o niego walczy. Dlatego wypowiada słowa o zdradzie wobec wszystkich. To miał być wstrząs, uderzenie młotem w skałę serca, aby ją skruszyć. Co ciekawe, kiedy słowa o zdradzie zostały wypowiedziane, kiedy Jezus powiedział, że będzie to jeden spośród dwunastu, to w uczniach pojawiła się panika. Dotarło do nich, być może, że każdy z nich jest zdolny do zdrady. Żaden z nich nie jest pewny siebie. Może w tej chwili każdy sobie uświadomił, że mógłby okazać się zdrajcą. Dlatego łatwo jest ferować wyroki dopóki nie chodzi o mnie samego. 

Jezus nadal wierzy, że uda Mu się uratować Judasza. Podaje mu chleb. To kolejna próba odzyskania ucznia, wydarcia go z rąk szatana. Jezus dzieli się z nim własnym chlebem. Dzisiaj moglibyśmy powiedzieć, własnym ciałem. Oddaje siebie samego temu, który go zdradza. Kiedy Jezus orientuje się, że szatan zawładnął już Judaszem do reszty, kazał mu zrobić to co ma zrobić jak najszybciej. W pewien sposób uszanował wolność swojego ucznia. Słowa wypowiedziane przez Jezusa, aby Judasz zrobił to co ma zrobić, jak najszybciej pokazują, że ostatnie słowo należy do Boga. Chociaż szatan rozpoczął to wszystko, to Jezus to kończy. Niemal jakby mówił: ponieważ nie udało mi się uwolnić cię od ciężaru decyzji wydania mnie, wobec tego, Ja ci nakazuję to uczynić. Jezus zdaje się miłować swego zdrajcę do tego stopnia, że uwalnia go od winy za wszystko, co nieuchronnie zamierza dokonać, jako ofiara pokusy szatana. 

To jest dobra nowina także i dla nas. Ostatnie słowo nie należy ani do ludzkiej złości, ani do szatana. Ostatnie słowo jest słowem miłości, pojednania i życia. Bóg z nas nie rezygnuje. Wie, co nam w duszy gra. Jaką walkę toczy w nas dobro i zło. Niezależnie od wyniku tej walki chce być zawsze przy nas. Ostatnie słowo będzie należało do Niego. 

ks. Marcin Liberacki